WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;


Blog > Komentarze do wpisu

ZUS okrada pracujących, upokarza świadczeniobiorców.

SONDA NIEUSTAJĄCA - CO Z TYM ZUS? GŁOSUJ!

By uniknąć posądzeń o bezmyślne nawoływanie do rozpirzenia zacnej instytucji, dającej poczucie rzekomego ekonomicznego bezpieczeństwa milionom ludzi odsyłam do arcyciekawego opracowania: Czytaj Tutaj. (niestety strona www.josepintera.com nagle nie wiedzieć czemu przestała działać, więc podpiąłem inny link, w którym jest dość obszerna informacja na tema założeń tej reformy)

Reforma emerytalna w Chile sprzed niemal 30 lat przyniosła nad wyraz pozytywne rezultaty. Nie chcę tu się szczegółowo rozwodzić nad jej szczegółami, napiszę tylko, że została oparta niemal w całości na prywatnych funduszach emerytalnych. Zachęcam do lektury wszystkich, także nieuleczalnych wyznawców marksizmu w obecnym postmodernistycznym wydaniu. Może jednak lek na waszą chorobę się znajdzie? W tym odległym kraju tak "cierpiącym" niegdyś pod okrutnym butem faszystowsko - kapitalistycznego tyrana Pinocheta lud pracujący miast i wsi ma się coraz lepiej.

Tymczasem chciałbym się skupić na kolejnym zagadnieniu mojej antyzusowej odysei tj. tych, którzy są obecnymi beneficjentami tego systemu, bądź w bardzo nieodległej przyszłości się nimi staną. Na dziś to armia około 7,5 mln ludzi. To grupa, której liczebność wzrasta w zastraszającym tempie.

Ale nie tyle sama liczba jest tu kluczową kwestią co proporcja w stosunku do tzw. osób w wieku produkcyjnym. Ta z roku na rok się pogarsza. Maleje liczba urodzin, jednocześnie ogromna liczba dwudziestoparolatków nie pracuje mimo wielkiej chęci do pracy, bo po prostu pracy dla nich nie ma. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia. Obecny system sprawi, że dzisiejsi młodzi, zanim zaczną normalnie zarabiać i odprowadzać składki dojadą do 30tki, a potem i 50 lat harówy może się na niewiele zdać bo na dole piramidy emerytalnej spuchnie czubek, a podstawa znacząco się skurczy.

Wróćmy jednak do sedna dzisiejszej pogadanki tj. obecnych emerytów i rencistów. To grupa ogromnie zróżnicowana, bardzo podzielona przede wszystkim dzięki działaniom ustawodawców dzielących ich na równych i równiejszych. Ubezpieczeniowych świętych krów jest mnóstwo, a najgorsze narosłe wokół tego patologie można wyrecytować jednym tchem:

- 4o letni mundurowi emeryci,
- 45 letni górniczy emeryci z bardzo wysokimi świadczeniami na dodatek,
- niższy wiek emerytalny dla kobiet niż mężczyzn choć Ci ostatni żyją średnio znacznie krócej,
- świadczenia z KRUS dla rolników pomimo, że płacą miesięczne składki niższe od przeciętnego kieszonkowego ucznia III klasy podstawówki,

Wszystkie te 4 problemy to problemy realne a nie polityczne. Niestety w Polsce spogląda się na to tylko przez pryzmat wygranych lub przegranych wyborów. Z założenia te grupy razem wzięte dają lekko licząc 70-80% społeczeństwa zatem czynienie czegokolwiek co mogłoby tych ludzi zirytować byłoby politycznym samobójstwem. Zatem każda partia operująca w krótkiej 4 letniej perspektywie
kadencji Sejmu i Senatu czuje się, chcąc nie chcąc, zakładnikiem prawdziwych czy wyimaginowanych potrzeb tych ludzi.

Wszelako szybko może się okazać, że myślenie polityków jedynie w kategoriach tych grup społecznych, jako najżywiej zainteresowanych konserwacją obecnego systemu, może okazać się, przy drobnym tylko impulsie, płonna. Wystarczy posłuchać rozmów seniorów w autobusie, czy historii jakiegoś znajomego rencisty. Większość tych ludzi na słowo "ZUS" reaguje jeszcze żywiej i jeszcze bardziej nienawistnie niż statystyczny właściciel małej firmy. Owszem taki drobny przedsiębiorca krzywi się, złorzeczy jest wściekły, wypełniając co miesiąc te RMUA, MUA, MUŁA robiąc przelewy do przepastnego emerytalnego kotła.

Wystarczy jednak wspomnień licznych historii starszych ludzi, którzy w zetknięciu z biurokratycznym potworem ZUS, w poczuciu absolutnej bezsilności, krzywdy i upokorzenia, porywali się na akty agresji z groźbami na czele. To jedna z najsłynniejszych w ostatnim czasie takich historii.

Łatwo sobie wyobrazić schorowanego 75 latka, który uczciwe harował przez kilkadziesiąt lat, a dzisiaj gdy przychodzi raz na jakiś czas wyjaśnić coś w ZUSie natrafia na mur obojętności, musi zmagać się z urzędniczym bełkotem. Stoi osamotniony i przytłoczony przepychem "pańskich dworów" z przepastnymi dziedzicami, patio, marmurami, złoconymi zdobieniami, szklanymi elewacjami.

Dziś te osoby są traktowane tak jakby przychodziły po jałmużnę. Państwo im "daje". Państwo czyni wszystko, żeby czuli, że nie otrzymują tego na co ciężko zapracowali, ale dostają coś z łaski. W gruncie rzeczy faktem jest, że seniorzy dostają już nie swoje pieniądze. Otrzymują świadczenia z bieżących składek ludzi pracujących. Myślę, że wielu z nich jest tego świadomych. Oczywiście liczni przyjmują typową polską postawę: "Mi się należy i nie interesuje mnie skąd ta kasa! Ma być i koniec!"

Inni jednak czują się jak nędzarz, który niegdyś został obrabowany i musi zdawać się na łaskę i niełaskę dobrych ludzi. Dziś za tego "dobrego człowieka" robi ZUS. Bardzo wielu starszych, wychowanych na przedwojennym etosie czuje się w takich warunkach fatalnie psychicznie. Wysokość świadczeń (na pewno tych co długo pracowali i dużo relatywnie zarabiali) woła o pomstę do nieba a ich wysokość rzeczywiście bardziej przypomina zapomogę niż uczciwe świadczenie.

Niestety obok tych osób z 40 letnim i dłuższym stażem pracy są całe miliony 50 letnich i młodszych pseudoemerytów, którzy w pełni sił zdecydowali się na niewysokie świadczenie, ale za to z miłą ich sercu perspektywą wieloletniego, błogiego lenistwa za kasę. Takie osoby dzięki zawodowej przynależności niejednokrotnie cieszą się zbliżonymi emeryturami do osób ze znacznie dłuższym stażem pracy. I to oni właśnie najgłośniej krzyczą o "jałmużnach" i biadolą, że dostają mało.

Nie chcę przez to pisać, że mam gotową receptę komu przyznawać prawo do protestu, a kogo żądania uznawać za całkowicie bezpodstawne. System, ten chory upadlający nas system, wrzucił wszystkich do jednego finansowego wora. Dał przywileje tym co mają siłę polityczną, staż pracy i wysokość odkładanych pieniędzy stawiając w pozycji drugorzędnej.

Poczucie niesprawiedliwego potraktowania dotyka najsilniej tych u schyłku życia. Jednak w odróżnieniu od polityków nie traktuję wszystkich emerytów i rencistów jednakowo. Staram się odróżniać bezczelnych roszczeniowców od tych co mają naprawdę mocne podstawy do uczucia goryczy. Przykładowa 90 letnia była nauczycielka narzekająca na 800 zł emerytury zazwyczaj zapomina wspomnieć, że pobiera ją już niemal dwa razy tyle czasu ile pracowała. Z drugiej strony sam system zachęca ludzi do przechodzenia na emerytury tak szybko jak się da. Kiedy dłuższy staż pracy oznacza nikły wzrost uposażenia w przyszłości motywacja do pracy gwałtownie spada.

Osobną grupę stanowią renciści, którzy są tą grupą klientów ZUSu, która najsilniej odczuwa na własnej skórze moc słowa "pogarda". Schorowani, bezradni, mimo lat pracy, mimo obietnic, że to przymusowe ubezpieczenie daje im ochronę, dani są często sami na siebie. Kiedyś pewni, że jak wydarzy się coś strasznego nie zostaną sami, przekonują się, w krytycznym momencie, że są dla wszechmocnego ZUSu śmieciami, potencjalnymi oszustami.

Stają w obliczu komisji lekarskich, które badają, miesiącami roztrząsają czy ktoś stracił tyle a tyle procent zdrowia. ZUS domaga się stosów dokumentów i wypełnienia skomplikowanych procedur. Nie mogą im sprostać Ci najbardziej pokrzywdzeni. I oto chodzi. I tak w Polsce rencista to albo człowiek marginesu, maksymalnie biedny i upodlony - otrzymujący świadczenie będące jego jedynym źródłem utrzymania w wysokości poniżej minimum egzystencji ,albo bardzo cwany osobnik, w znakomitym zdrowiu co wiedział kiedy i komu w komisji lekarskiej zaproponować stosowną gratyfikację.

ZUS nie pełni funkcji służebnej, de facto dzieli i rządzi. Pan życia i śmierci. System dla spryciarzy, wyrzucający poza nawias niewykształconych, słabo obeznanych w pokrętnym rentowo-emerytalnym prawodawstwie.

Tak się dokonuje "sprawiedliwość społeczna".

Smutne jest jednak, że Ci biedacy, prawdziwi biedacy przywykli do nieustannego upokarzania. Nie wystąpią przeciwko ZUS w poczuciu, że mimo skandalicznie niskich świadczeń mogą zaraz stracić nawet i to.

W świadomości społecznej ZUS staje się w istocie instytucją socjalną. Można jej nienawidzić, ale lepiej je nie podskakiwać bo może odciąć świadczenia wedle swego widzimisię. Niby można się z nimi sądzić, ale kto jak i kiedy z tym czymś wygra? A w międzyczasie żyć trzeba.

Młody nie występuje przeciwko ZUS w przekonaniu, że sprawa go nie dotyczy, przedsiębiorca w sile wieku nie ma czasu, a co mu po nawet i po racji jak po zajęciu nieruchomości i kont ZUS doprowadzi jego firmę do upadku? Stary boi się wszechmocy bezosobowego biurokratycznego monstrum jeszcze bardziej.

I tak można tłumaczyć niepojęte: instytucja tak powszechnie znienawidzona w społeczeństwie cieszy się dobrym zdrowiem i póki co nie obawia się o swoje istnienie. Balansując między lękami starych, a tumiwisizmem osób w wiek produkcyjnym skupił w sobie potężną władzę - całkowitym panowanie nad ekonomicznym być albo nie być blisko 1/3 społeczeństwa.

sobota, 12 grudnia 2009, tokida

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: old-zusman, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/12 18:50:40
Chyba mylisz pojęcia. ZUS nie ustanawia przepisów, tylko je wykonuje. Od ustanawiania prawa jest parlament - który uchwala ustawy - i ministerstwo, które wydaje przepisy wykonawcze. Gdybyś choć przez miesiąc pracował w ZUS-ie (chociaż wątpię, czy wytrzymałbyś ten kierat) to wiedziałbyś, że przepisy wykonawcze zmieniają się częściej niż w jakiejkolwiek innej instytucji. Polecam artykuł w Gazecie Prawnej z dnia 30 listopada 2009, jest nim wywiad z obecnym prezesem ZUS - jakby nie patrzeć, dotychczas nie związanego z tym środowiskiem.
ZUS od początku był traktowany przez rządzących jak worek z pieniędzmi. Na początku lat 90-tych ówczesny rząd zmagał się z szalejącą inflacją i gdy zabrakło pieniędzy w budżecie, pożyczyłje od ówczesnego ZUS-u. Dzisiaj nikt o tym nie pamięta.
Czas na prawdziwe reformy przespaliśmy, mogliśmy je zrobić w połowie lat 90-tych. Wtedy to UPR zaproponował, by 40% wpływów z prywatyzaji przeznaczyć na rachunek bankowy, z którego byłby zaspokajane wypłaty dla ówczesnych emerytów, a resztę zainwestować w prawdziwie zreformowany system emerytalny. Składki płacone przez osoby czynne zawodowo miały być inwestowane. Pomysł został wyśmiany przez pismaków i "swiatłych" reformatorów polskiej gospodarki. Argumentowano, że zabezpieczeniem przyszłych emerytur jest gospodarka kraju a ta świetnie się rozwija. Jak widać - do czasu... Pewnym echem pomysłu UPR jest ustanowienie w 1999 roku ( a więc po wprowadzeniu obecnej reformy ubezpieczeń społecznych) Funduszu Rezerwy Demograficznej. Czas pokazał, że ten niezły pomysł został zaprzepaszczony, gdyż w 2010 roku środki z FRD zostanąwłaczone do budżetu, czyli po prostu przejedzone.
-
2009/12/13 01:52:28
Niczego nie mylę. Staram się opisać zjawisko od samego jego dołu. Trudno wywodzić skomplikowane tezy o pochodzeniu przepisów. Wszyscy wiemy kto je uchwalił, ale nie pytaj mnie dlaczego. Kto, kiedy i kogo odwiedził lobbując za takim, a nie innym brzmieniem przepisów po latach strasznie trudno dochodzić. Możemy jednak polegać na mądrości starożytnych Rzymian. Ten zawinił komu wyrządzenie przedmiotowej krzywdy przyniosło korzyść.

Politycy łaknący głosów emerytów - najpewniejszej części elektoratu. Powinienem ich teraz wymienić z imienia i nazwiska?

Atakuję ZUS jako instytucję, jako sposób myślenia o zabezpieczeniu bezpiecznej przyszłości ludzi w wieku poprodukcyjnym. Wiadomo, że ZUS działa w opacriu o przepisy prawa, które uchwala ktoś inny. Teoretycznie wiadomo co to jest - Sejm. W praktyce jednak, gdybym miał skupić całą swoją krytykę u samego źródła - ustawodawcach, poległbym z kretesem.

Konia z rzędem temu kto odgadnie tryb i sens w kolejnych etapach drogi legislacyjnej. Kiedy zostanę p-osłem spróbuję tę tajemnicę zgłębić. Tymczasem podążając za biblijnym hasłem: "po owocach ich poznacie" skupiłem się na tychże fruktach. Mamy tu do czynienia z piramidą finansową, w gruncie rzeczy nielegalną, sprzeczną z konstytucją, której należy szybki położyć kres.

Wychodzę z założenia, ze łatwiej zmusić obecne władze do konkretnych działań niż ustanawiać zupełnie nowe, bo to zajmuje to zbyt wiele czasu, a i wynik tej operacji zdaje się dalece niepewnym.

Na koniec wciąż nie wiem old-zusmanie po czyjej jesteś stronie? Pochwalasz pomysłu UPR więc chyba myślisz zdroworozsądkowo. Zgodzę się z Tobą w całej rozciągłości:
ZUS to tylko narzędzie w łapskach naszego wspólnego wroga - elit politycznych wyhodowanych na okrągostołowej padlinie. Nie miej mi jednak za złe, że temu narzędziu poświęciłem tyle swojej uwagi. Zanim dobiorę się tym draniom do tyłków muszę im to niebezpieczne narzędzie wytrącić z rąk. Zatem mój bezpardonowy atak na ZUS ma głęboki sens.
Z konserwatywno-liberalnym pozdrowieniem kończę mój wywód. Czuwaj!
-
2009/12/14 18:40:35
sprawiedliwość społeczna według ZUSu:

demotywatory.pl/579807/Sprawiedliwosc-spoleczna

-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2010/08/15 02:17:49
Ciekawa stronka, dodałem ją do swoich ciekawych w zakładce, na pokrewnej stronie zus okrada ludzi
Będę wdzięczny, jak się zrewanżujesz.

Ups, te dwa poprzednie wpisy usuń...

Pozdrawiam
Jarek
-
Gość: anwo23, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/06 21:32:40
Z pewną nieśmiałością chciałbym poinformowac autora, że Chilijski system emerytalny wlasnie się zawalił. Obecnie skladki nie sa do niego odprowadzane a rząd obiecuje obywatelom, że kiedyś im te straty wyrówna. Porównywanie sie do Chile nie ma sensu jeszcze dlatego, że tam przed reforma nie istniał żaden system. Mozna było wprowadzić każdy. A swoją droga jest jeden wspaniały sposób na rozwiązanie pana problemów. trzeba tylko rozstrzelać 5-7 mln ludzi i zaczynać od poczatku. Dziwie sie tylko, że w swojej zajadłości nie dostrzega pan, że ZUS jest o niebo tańszy od instytucji komercyjnych.
-
2011/10/07 10:04:52
Poczytaj inne moje wpisy o ZUS. Nie neguję konieczności respektowania praw nabytych - emerytur i rent. Trzeba jednak skończyć z wielkim oszustwem ubezpieczeniowym zwanym ZUS. Nie ma żadnego "ubezpieczenia" - to podatek. Składkę ZUS trzeba zastąpić podatkiem celowym i uczciwie powiedzieć obecnym świadczeniobiorcom, że ich pieniądze rozkradły kolejne rządy za PRLu i III RP.

ZUS tani? 50000 urzędasów w przepastnych pałacach rozlokowanych w najdroższych lokalizacjach w Polsce, kosztuje mało? Narzekasz na wysokie koszta i w prywatnych ubezpieczalniach. Tam gdzie jest przymus, monopol, oligopol jest drogo. To podstawy ekonomii. Skończy się przymus ubezpieczania, skończy się drożyzna. Bardzo to proste i komplikować tego nie trzeba, chyba, że się lubi ZUS bo się w nim pracuje.
-
2012/12/10 13:59:37
Ten problem chyba nigdy się nie skończy. Skostnienie tej instytucji jest już legendarne. I jeszcze ta niezaradność. Słyszysz nie da się załatwić, myślisz ZUS Formularze, druki i inne bzdury, kilometrowe kolejki i nieprzychylność urzędników. Szkoda gadać.
-
Gość: marek, *.dynamic.gprs.plus.pl
2014/06/28 10:05:49
ZUS nie wykonuje przepisów jak ktoś napisał, ZUS i n t e r p r e t u j e przepisy.
-
2015/02/25 19:14:18
Na szczęście istnieje legalny sposób na niepłacenie składek ZUS. Więcej informacji:
www.antyzus.com