WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;


Blog > Komentarze do wpisu

Czy wizerunek pary prezydenckiej jest ważny?

Atak na Pierwszą Damę to prawdziwy kij w szprychy wiodących środowisk III RP. No bo przecież Marii Kaczyńskiej nie odpuszczano, i nikt z PO nigdy tego publicznie nie potępił. No, ale teraz można napisać post factum, że wtedy to było złe no i kneblować z pozycji moralnej słuszności tych co im się zwyczajnie po ludzku nowa gospodyni Pałacu Prezydenckiego nie podoba.

Nie przekraczam granic, nie obrzucam tej Pani wyzwiskami, jak "kaszalot", "gruba baba" czy tym podobnymi, ale nie zamierzam udawać, że jak wybrali jej męża w powszechnych wyborach to pokornie, bez słowa krytyki mam zaakceptować ten fakt. OK. Stało się i prezydencka para jest taka jak jest, ale warto próbować zminimalizować negatywne konsekwencje tego smutnego wydarzenia.

Dziwaczna polska konstytucja stawia prezydenta w rozkroku - ni to niezależny ośrodek władzy, ni to tylko organ reprezentacyjny. Pozostaje faktem, że:

Art. 133.

Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych:

1) ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,

2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,

3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.

Konstytucja o roli Pierwszej Damy milczy, ale jej rola w dyplomatycznych spotkaniach jest nie do przecenienia. Kontakty z współmałżonkami ambasadorów obcych Państw i nimi samymi,   to poważne i odpowiedzialne zadanie. Tak prezydent jak i jego małżonka muszą się godnie reprezentować. Mimo oficjalnej politycznej poprawności, walki ze stereotypami w większości nowoczesnych krajów wybiera się na najważniejsze postacie w Państwie osoby o silnym charakterze i jeśli nawet nie super atrakcyjnych fizycznie to mieszczących się w pewnych ogólnieakceptowalnych ramach.

Jak wygląda na tle swoich poprzedników obecna para, a także na tle innych znanych prezydenckich par?



Wygląda to tak. I pewnie zarzucicie mi, że zmanipulowałem to , bo wybrałem marne zdjęcie Pierwszej Pary. Interesuje mnie nie tyle  atrakcyjność wizualna, sama w sobie, bo z tym bywa różnie. Starzejemy się, jesteśmy mniej lub bardziej pomarszczeni, przygarbieni, zmęczeni życiem. Rola prezydenckiej pary w demokratycznym kraju nie jest jednak dożywotnia, a stawia się jej proste i ważne zadanie: GODNIE REPREZENTOWAĆ SWÓJ KRAJ.

Co sobie może pomyśleć zagraniczny dyplomata widząc Komorowskich razem? Pani 2 razy większa od Pana, na dodatek permanentnie kiepsko ubrana (choć ostatni zdaje się ostro się za P. Annę wzięli styliści) o niesympatycznym wyrazie twarzy. Nawet w dobie poprawności politycznej nie ma litości dla grubasów. P. Anna nie ma nadwagi - wygląda na osobę otyłą. Poza przypadkami uwarunkowań genetycznych i chorób panuje stereotyp grubasa jako osoby leniwej, folgującej swoim zachciankom i egoistycznej. Mniejsza z tym, że jak każdy stereotyp w jakiejś części niesie nieprawdziwą treść. Osoby prezentujące się publicznie muszą bardziej niż inne stawiać czoła stereotypom.

Pierwsza Dama to trochę taka dyplomatyczna miss, maskotka, ważny dodatek do osoby urzędującego prezydenta. Patrząc na Komorowskich razem widzę kobietę absolutnie dominującą, nie znoszącą sprzeciwu, której mąż musi natychmiast spełniać każdą zachciankę, bo w przeciwnym razie ryzykuje łomot. Jaką recenzję wystawia swojemu mężowi P. Anna? Uległego, pozbawionego własnego zdania, mięciutkiego i zakompleksionego.

Właśnie taki miał być prezydent namaszczony przez Tuskiego, ale czy nie nie docenił żony Bronka? Jak przyjdzie mu się mocować w szarpaniu za sznureczki prezydenta - kukiełki może się okazać, że z tak silną kobietą szans nie będzie żadnych.

Pozostaje pewnie kalkulacja, że Komorowska do spraw politycznych mieszać się nie będzie i zgodnie ze świętym prawem Pierwszych Dam będzie prowadzić fundację i zabawiać w razie potrzeby rozmową małżonków innych głów państw.
poniedziałek, 18 października 2010, tokida

Polecane wpisy