WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;


Blog > Komentarze do wpisu

Wypadek w Nowym Mieście nad Pilicą. Wygląda na to, że...

... zbyt pochopnie byłem gotów wystawić prze pluton egzekucyjny sadownika - pracodawcę.
Pracownicy jechali własnym transportem. Stawia to w gruncie rzeczy całą sprawę w jeszcze bardziej ponurym świetle. Założyłem, ba byłem święcie przekonany, że robotników sezonowych w takiej ilości dowozi z okolic sam pracodawca. Przynajmniej tak się dzieje we wszystkich cywilizowanych krajach. Tu okazuje się, że Polska jest tak biedna, że nawet do takiej najniżej płatnej roboty, jaką jest zbieranie owoców, ludzie muszą z daleka sami kombinować transport.

No i wykombinowali. Jeden chłop ze wsi sprawił sobie kilkunastoletnie cudeńko VW Transporter, samozwańczo określił go autobusem no i woził do roboty sąsiadów. Ludzie nie protestowali, że ich tam na styk wchodziło. To jednak transport za parę groszy, a alternatywy żadnej.

To jest w tym wszystkim najsmutniejsze bo wychodzi na to, że tego wypadku po prostu uniknąć się nie dało. Polska jest bardzo biednym krajem a z perspektywy wsi mazowieckiej i łódzkiej widać to w całej, przygnębiającej okazałości.

Ten wypadek jest z kategorii horrendalnych katastrof transportowych z krajów III świata. Wpisuje się w katastrofy promów z Indonezji czy pociągów z Indii. To samo tło. Ogromna bieda, która zmusza ludzi do dojazdów do pracy, nieważne w jakich warunkach, ważne, że w ogóle można się za grosze jakoś przemieścić.

W takich przypadkach nie ma prostych recept a jedynym namacalnym winnym jest ów nieszczęsny kierowca, który po wpływem emocji nazwałem w poprzednim wpisie "debilem". Być może to zbyt ostre sformułowanie w sytuacji gdy podobni im mieszkańcy zapadłych, zapomnianych przez Boga i ludzi wsi siedzą często na tyłkach i nawet nie próbują znaleźć choćby tylko sezonowej roboty. Mieszkańcy Drzewicy robili to co zawsze, to co musieli, a że okrutny los czyha głównie na biedaków to spotkało ich to co spotkało...

To wypadek jakich wiele. Mgła, przemęczenie kierowcy, zbytnia pewność siebie, zasłabnięcie, wyprzedzanie w warunkach absolutnie na bezpieczne manewry nie pozwalających. Patrząc na to w jakich warunkach mieszka rodzina zabitego w wypadku kierowcy można wysnuć łatwo wniosek, że to jego auto-okno na świat dla całej niemal wioski, też pewnie było mocno wyeksploatowane.

Przyczyna wypadku była zapewne standardowa. Niesztandarowe są skutki. Po dokładnym prześledzeniu najnowszych medialnych doniesień nie mam wątpliwości, że do takiej tragedii musiało dojść. I dojdzie prędzej czy później znowu. Żadna policja lokalna nie wcieli skutecznie w życie przepisów by zakazać ludziom dojazdów tak jak dojeżdżać mogą, chyba, że władza odgórnie, w imię "bezpieczeństwa" zmusi ich do tego by na tych wiochach zostali raz na zawsze i tam sobie w ciszy i spokoju zdechli. Biurokrata może sobie nakładać zakazy, ale nie podstawi do każdej wsi autobusu.

Ludzie radzą sobie jak mogą. Obawiam się, że ten wypadek znowu skłoni parlamentarnych POpaprańców do ustanowienia jakichś nowych, "niezwykle społecznie potrzebnych" przepisów i skończy się tak jak się skończyło z pijanymi rowerzystami z wiosek. Trafiają masowo do więzień na koszt podatnika. A wystarczyłoby się zastanowić, że na wioskach nie ma alternatywy transportowej i pijaczek do najbliższego sklepu musi się bujać bicyklem.

Tak samo może być z tym pospolitoruszeniowym sąsiedzkim transportem. Jak policja ruszy do tej bezpardonowej walki to ileś tam tysięcy ludzi w skali kraju pozostanie bez szansy na jakąkolwiek robotę.

W imię bezpieczeństwa zabroni im się i nałoży w razie co surowe kary, ale w zamian nie zaproponuje nic. Bo i kto miałby sfinansować "bezpieczny transport" z wsi i małych miasteczek do najbliższego miejsca pracy??

Ciekawe jakieś to wnioski wyciągnie po tym wypadku ta mądra, szlachetna władza, która tak bardzo pragnie by "Żyło się lepiej. Wszystkim."
wtorek, 12 października 2010, tokida

Polecane wpisy

Komentarze
2010/10/12 19:02:51
Władza pewnie się ponownie wylansuje w cieniu tragedii..
A opozycja będzie miała za co krytykować PO.

Niestety porównanie do azjatyckich krajów w zakresie stanu tego samochodu i jego samowolnej konstrukcji są na miejscu.. Rząd zapomniał, że istnieją takie wioski i tacy prości ludzie.. Posłowie po otrzymaniu mandatu zapominają o wyborach i złożonych obietnicach.