WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;


Blog > Komentarze do wpisu

Po pewnym czasie.

Ciężko się pisze w edytorze jak Ci wciąż resetuje połączenia i wpis szlag trafia. Wyrobienie sobie odruchu ctrl+c przed każdym zapisaniem tekstu jest kluczowe. No cóż nie po raz to pierwszy kiedy wszystko muszę pisać od nowa. Ale bez nerw.

Byłem w Polsce po 2 latach i 3 mcach. Wrażenia? Jakaś tam nutka sentymentalna się we mnie obudziła gdy samolot zaczął obniżać lot nad Gdańskiem. Śliczna starówka, w oddali bursztynowa powłoka Baltic Areny. Jednak pierwsze co odczułem to dotkliwe zimno, szarość i ponurość krajobrazu.


Drugie wrażenie już po przybyciu do rodzinnej Ostródy? Koszmarnie wysokie ceny. Ogromny wzrost cen paliw, bardzo drogie kosmetyki, wyraźnie droższa żywność. I ludzie też smutni. Wiadomo zima, to musi być zimno, a drzewa bezlistne, ale dlaczegóż na twarzach tych wszystkich rodaków to rozgoryczenie i zniechęcenie, od snujących się po centrum handlowych nastolatków, przez panie na kasach w markecie po policjantów w radiowozie?


Przecież kraj ogrzewa słońce Peru. Miał być cud gospodarczy, skok cywilizacyjny, czyżby coś poszło nie tak? Owszem cieszyły oko nowe inwestycje w rodzinnej Ostródzie dające nadzieję, że komfort życia mieszkańców się poprawi, że powstaną nowe miejsca pracy. To jednak inwestycje lokalnych przedsiębiorców i samorządu.

Tam gdzie działają Tusk i koledzy jest wielka kupa. Rozbudowa dróg krajowych nr 16 i 7 została uwalona na ostatnim etapie przygotowań. Przyzwyczajony do hiszpańskich autostrad z niejaką zgrozą przyglądałem się sznurowi aut sunących po pofałdowanym asfalcie bez szansy na bezpieczne wyprzedzanie. Tu prawie nic się nie zmieniło przez ostatnie dwa lata. Kilka nowych kilometrów dwupasmowej siódemki na drodze, która ma tych kilometrów od Gdańska po Chyżne z 700 prawie to bardzo drobny kroczek naprzód. Lepsze to niż nic, ale w takim tempie drogi tej nie ukończą i za 30 lat.

Mając dostęp do polskiej TV sobie na bieżąco śledzę to wszystko co się nad Wisłą dzieje. A to jeden idiota minister z drugim wdroży spartaczoną ustawę refundacyjną, a to prokurator wojskowy sobie usta prochem osmali w geście protestu przeciw likwidacji zatrudniającej go instytucji.

Apropo. A kiedy to pod budżetowy nóż położy się Urzędy Kontroli Skarbowej? Czy jakby przyszło co do czego to by sobie jeden naczelnik z drugim chcieli zrobi sepuku? Wątpię. Do tego trzeba  mieć minimum honoru. Pan Pułkownik Przybył bez wątpienia jakiś spójny system wartości reprezentuje. Co reprezentują biurokraci z UKSu?

Ugania się taki urząd zupełnie bez sensu za zbankrutowanym x lat temu drobnym przedsiębiorcą, przebywającym na dodatek od dłuższego czasu za granicą, generując koszty postępowania, nie uzyskując do budżetu nic.  W ostatniej chwili przed upłynięciem 5 letniego okresu przedawnienia na postępowanie karno-skarbowe rozpoczęli od nowa jątrzenie w mojej bardzo już przebrzmiałej sprawie. Wszystko w zgodzie z "prawem". Cel? Ratowanie budżetu? Dbanie o interes podatników? A może dowalenie niepokornemu Dąbrowskiemu?

No bo co. Postępowanie karno-skarbowe może się skończyć wysoką grzywną, uznaniem za winnego i wpisaniem do rejestru skazanych, oczywiście wszystko po to by "zachęcić" mnie do spłaty zadłużenia w wysokości ponad już 200000 zł. Jak mi dołożą jeszcze ze 25000 grzywny i zasrają w papierach karalnością będzie mi łatwiej podjąć pracę no i "naprawić wyrządzoną budżetowi Państwa szkodę".
A taką grzywnę to muszę prędziutko zapłacić, bo jak nie to mnie jeszcze do paki posadzą. 

Czyż to nie logiczne? Czyż nie jest to realizacja polityki państwa zmagającego się ze starzeniem społeczeństwa? Młode, wykształcone małżeństwo z dwójką dzieci, którym pierwszy biznes się nie powiódł dostaje właśnie "szansę" na zaczęcie w Polsce wszystkiego od nowa. Musi tylko spłacić grzecznie "dług" i wtedy być może III RP w swej łaskawości odstąpi od ukarania mnie.


Problem w tym, że pieniędzy w tej ilości nie mam i nigdy nie miałem. Mus mi je skombinować szybko, albo mi wilczy bilet do POlski grozi, chyba już dożywotnio. To co mam zrobić? Okraść kogoś? Napad skombinować? Wygrać na loterii?


Czy biurokraci z UKSu takie kalkulacje robią? Wiem, że czytają mojego bloga, że niuchają po necie ślady mojej wywrotowej działalności. Zbierają pieczołowicie jak pszczółki pyłek czy raczej muchy kawałki gówna "haki" na mnie. Cały wielki urząd przeciwko mnie. Czym sobie zasłużyłem? Za tę pikietę sprzed 3 lat prawie? Przepraszam. Poniosło mnie. Ale przecież mogłem dokonać aktu samospalenia, albo przykuć się do kaloryfera w gabinecie naczelnika. Powstrzymałem się. Jestem jednak z gruntu niereformowalny i antypaństwowy trza mnie przykładnie ukarać ku przestrodze.


Czy tacy urzędnicy i inni budżetowi pracownicy mają świadomość, że utrzymują się z pracy i podatków takich osób jak ja i ich biurokratyczny raj nie musi trwać wiecznie? Jeśli w Polskę co rusz będą szły sygnały, że jak Ci się przedsiębiorco niechby tylko raz noga powinie to Cię organa III RP zgnoją tak dokumentnie, że już się nigdy nie podniesiesz, to kto w najbliższej przyszłości będzie bulił te wszystkie VATy, Sraty i ZUSy?

I dlatego ton mojej retoryki jest taki a nie inny. Jestem kimś kto nie poważa jaśnie państwa urzędników, nie kocha władzy obecnej, ba! nie szanuje jej nawet! Taki osobnik to narośl złośliwa na zdrowej tkance narodu.


To, że UKS nie broni żadnego interesu, chyba nawet swojego własnego, nie muszę już przekonywać. Toczą ze mną małą wojenkę bo się im naraziłem. Będą udowadniać, że miałem i mam kupę kasy, że złośliwie i rozmyślnie nic nie płacę choć mogłem. Ja odpowiedź mam na to tylko jedną. Zupełnie bez pieniędzy żyć się nie da, więc owszem pieniądze jakieś tam mam. Gdyby UKS naliczył mi tyle ile się rzeczywiście należało czyli jakieś 40000 + odsetki stanął bym na głowie i zaczął to spłacać.


Jaki mam jednak cel w obarczaniu swojego marnego budżetu obciążonego kosztami utrzymania dwójki dzieci spłatą zadłużenia, którego w tej wysokości spłacić i tak się nie da? Że może Naczelnik US czy UKS, czy potem sędzia spojrzą na mnie łaskawszym wzrokiem? Że choć próbowałem, starałem się? Bzdura. Tu decyduje czysta uznaniowość i widzimisię takiego czy innego funkcjonariusza publicznego. Każdy mój wysiłek, choćby nadludzki może zostać zbagatelizowany, a intencje podważone.


Kiedy współpracowałem z UKSem i byłem pełen jak najszczerszej woli do załatwienia sprawy zostałem tym surowiej i dotkliwiej ukarany. Zatem teraz nie mam już zamiaru współpracować aż do momentu, w którym należny podatek zostanie sprowadzony do REALNEJ wysokości. Nie uznaję i nigdy nie uznam wyliczeń UKSu w tej wysokości zatem nie będę płacił, aż do chwili, w której organa podatkowe nie przystaną na sensowną ugodę.


Organa jednak , mimo moich wielokrotnych wysiłków, ugody nie chcą. US na przykład kilka miesięcy temu odrzucił moją propozycję układu ratalnego i częściowego umorzenia. Nie ponoszę za to żadnej odpowiedzialności. Nie uchylam się od zobowiązań, ale tylko od tych, które odzwierciedlają stan faktyczny, a nie jednostronnych wyliczanek urzędników UKSu, które przyklepali potem ich kumple z Izby Skarbowej - iście po koleżeńsku.
Moje argumenty można było olać, nie odnieść się do nich merytorycznie, albo udać, że ich nie podniosłem, bo w końcu co takiemu jednemu czy drugiemu urzędasowi za taką samowolkę grozi? Ano nic. Może robić co mu się żywnie podoba bez żadnych konsekwencji.

Mogą urzędnicy do znudzenia cytować mi takie czy śmakie paragrafy, ale rzeczywistości i praw ekonomii zakląć się nie da. Nie pozwolę zrobić z siebie ekonomicznego niewolnika, nie będę się układał na siłę gdy z drugiej strony spotyka mnie tylko wrogość i arogancja.


Ten groteskowy serial chyba nigdy się nie skończy. Pozostaje wzruszyć ramionami i się przesadnie nie przejmować. A jeśli przez kolejne x lat mam się w Polsce nie pojawiać? Jakoś to przeżyję.
poniedziałek, 16 stycznia 2012, tokida

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: nightwatch, *.atms.com.pl
2012/01/16 20:13:58
Powodzenia. Cieszę się że nie dajesz się zgnoić tej mafii.
-
2012/01/17 00:16:53
No cóż. UKSy i inne takie budżetowe pasożyty mają się póki co dobrze. Moja postawa nieugięta wobec tych wynaturzonych kreatur póki co dodaje mi dobrego samopoczucia, ale samej sprawy nie popycha ku pozytywnemu rozstrzygnięciu. I w sumie czemu się dziwię. Gdyby taki Szewczyk Dratewka czekał aż gadzina Wawelska sama zdechnie to by się zaczekał na śmierć a legendę diabli by wzięli. Skoro już taką analogię zastosowałem zachodzę w głowę co jest tym workiem z siarką co gadzinę fiskalną rozłoży ostatecznie na łopatki. Wciąż dumam nad tem.
-
2012/01/21 18:36:27
Co jest workiem? Rosnacy dlug i slabnaca ekonomia. W Polsce dojdzie w koncu (bo nie wierze w cuda dokonywane przez waaadze) do sytuacji, w ktorej nastepnego miesiaca nie bedzie pieniazkow na wyplaty dla urzedasow. I system sie zawali.
Albo inny scenariusz jak z republiki Weimarskiej. Drukowanie pieniazkow dla urzednikow, tylko nic juz nie bedzie mozna za nie kupic...
-
Gość: Twardziel, *.ssp.dialog.net.pl
2012/02/18 13:32:30
Jestem z z Toba całym sercem, mam podobna sytuację. Pochodze z majetnej rodziny. Poumierali Rodzice dziedziczyłem spadek pytalem w U.Skarbowym Oni spoko prosze bez obaw wyprzedac to pana majątek a teraz chca a wzasadzie obliczyli mi 250 tysiecy VAt i uznali że to co sprzedalem kupowalem w Celach Handlowych????. Ja pracuję i mam dobrze platnna posadę ai walcze z nimi tez już 3 lata ?
-
Gość: Twardziel, *.ssp.dialog.net.pl
2012/02/18 13:41:53
Najzabawniejsze jest to, że na każda rzecz którą sprzedalem żądają faktury ,rachunku. Z wiekszośiąi rzeczy wyprzedanych z kolekcji mojej i rodziców dorastalem odkąd sięgałem pamięcią dorastalem z nimi miałem je ze 30 lat? ale IZBa i UKSy żądają faktur Ja im mam udowodnić że nie jestem Wielbładem :-) sprawy mam w NSA i liczę naiwnie że tam prawdy dojdęl. Pozdrawiam
-
2012/02/18 22:33:28
UKS liczy sobie w/g tylko sobie znanych zasad...
Jedni przy 750tys przychodu dostali kary 350 tys
Drudzy przy 2 mln dostali 300 tys. kary.
Ty przy 500 tys dostałeś 140 tys
I raczej wszyscy są na przegranej pozycji...