WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;


Blog > Komentarze do wpisu

Rozważania o kibolstwie - wrogu publicznym nr 1 przenajświętszej III RP.

Historia kibiców Śląska Wrocław, którzy zebrali srogi wpierdol w Sevilli bardzo mnie zafrapowała. Fanów "dumy Śląska" kolejno oklepali: kibole GKS Tychy i Cracovii, fani FC Sevilla, wreszcie do tego pogromu przyłączyła się hiszpańska prewencja.

Wp....ol totalny. 

I żeby było jasne to nie kpina, nie zamierzam się tu znęcać nad kibicami Śląska, którzy ruszyli przez Europę, w cholernie długą podróż, żeby wspierać swoich. Chwała im za to. Po prostu usiłuję z tego medialnego chaosu wyłowić jakiś sens. Jakie wnioski wyciągnąłem?

Po pierwsze. Polacy na samym krańcu Europy zmobilizowali się, żeby nawalać innych Polaków. Jest to poza moim poziomem rozumowania. W rozgrywkach klubowych na poziomie międzynarodowym jestem fanem Wisły, Widzewa, Legii i Śląska. Jak widać niektórzy pielęgnują swoje plemienne waśnie do upadłego. Dla mnie kibole napadający innych kiboli, choćby najbardziej znienawidzonego krajowego klubu poza granicami, kiedy tamci jadą daleko wspierać swoich na zupełnie obcym terenie, to dno ostatnie.

Dalszy przebieg wypadków? Czytałem komentarze, artykuły, starając się wynaleźć prawdziwy przebieg zdarzeń. Otóż 18tka kibiców Śląska jechała sobie busem wioząc ważne klubowe trofea -  flagi. Jednak zlekceważyli przeciwnika, wydawało im się, że są europejską elitą huliganki i nie muszą się pilnować. Poszli sobie beztrosko na piwko zostawiając w busie raptem kilku kumpli. Fakt ten wykorzystali Sewilczycy i wykorzystując przewagę liczebną i zaskoczenie zwyczajnie skroili wrogie sztandary. Podobno z nożami, podobno w sile kilkudziesięciu chłopa. Ale tu doniesienia są sprzeczne. Napastników nie było tak dużo, po prostu wykorzystali dogodny moment. Rannych miało być kilku, potem okazało się, że jednego pocięli trochę mocniej. Tak to bywa na wojnie, którą się wywołuje nie wiadomo po co.

Wreszcie akt trzeci tej śląskiej tragedii. Kilkudziesięciu sfrustrowanych kibiców Śląska zaczęło drażnić się z policją na trybunach. Myśleli, że są w Belgii, albo innej tęczowej Holandii. A tu przykra niespodzianka. Pałki natychmiast poszły w ruch. Kolejny wp...ol. I na boisku też, choć tam przynajmniej wstydu nie było, bo walka piłkarzy była heroiczna i uczciwa.

Nie chcę przez to powiedzieć, że wszystko jest takie jednoznaczne. Postawa polskich mediów, zwłaszcza TVNu to żenada. Prowadzi ta stacja jakąś niepojętą antykibolską krucjatę. Rozwodzi się ten "obiektywny" TVN nad transparentem Lechitów, którzy w taki wyrafinowany sposób odpowiedzieli na prowokacje Litwinów. Moim zdaniem tekst "Litewski chamie klęknij przed polskim panem" nie łamał prawa i jest elementem kibicowskiego folkloru, który trzeba brać w gruby cudzysłów. No i zawsze trzeba brać pod uwagę kontekst. A on był taki, że ostatnim razem to Litwini szukali guza. Tak to już jest z kibolami. Na Litwie, w Turcji, Czarnogórze i Hiszpanii. Bijatyki, krwawa vendetta to ich żywioł. Nie musimy się tym aż tak mocno ekscytować.

O śląskim oklepie zebranym w gorącej Andaluzji się chłopcy TVNowscy walterowcy zająknęli tyle, że wrocławscy fani zebrali bęcki od policji, a skoro od policji znaczy słusznie, choć skąd takie założenie to nie wiem. Policjanci też ludzie i też mogli przesadzić.

Konkluzja moich przemyśleń jest taka, że o ile jestem świadom głupoty i agresji środowisk kibicowskich to jest to również ostoja patriotyzmu lokalnego, choć pojmowanego często zbyt dosłownie. Są to odważne i bitne chłopaki. Nasz Rząd jest zwyczajnie głupi, że sobie robi z takich ludzi wrogów. Media szczują społeczeństwo na kiboli, ale efekt jest taki, że ja mimo, że się z wieloma kibolskimi hasłami nie utożsamiam zaczynam pałać do nich jakąś dozą sympatii. Ta medialna nagonka dawno przekroczyła granice zdrowego rozsądku.

Jak biją naszych za granicą to jestem z nimi, odruchowo. Dopiero później się zastanawiam co i jak. Nie wrzucam wszystkich kibiców do jednego worka. Współczesna włądza, niczym komuniści za PRLu, kiedy kryzys w oczy zagląda wynajduje kozła ofiarnego. Tyle, że ten kozioł ma bardzo ostre rogi i jest znacznie silniejszy niż się jełopom od Tuska zdaje. Nie wykluczone, że hasło ukute przez legionistów: "Donald Matole Twój Rząd obalą kibole" za czas jakiś się ziści. Na wyraźne życzenie Rządu Tuska, który prze do otwartej konfrontacji ze świetnie zorganizowanymi i zdeterminowanymi środowiskami. Coś czuję, że sobie na tym połamie zęby.

I na koniec końców. Mam nadzieję, że kibice Śląska nie będą próbowali się wyżywać na Bogu ducha winnych zwykłych fanach Sevilli, którzy przyjadą kibicować swojej drużynie. W każdym razie trzymam kciuki, żeby Śląsk odzyskał swoje sztandary, byle odbyło się to honorowo.
piątek, 23 sierpnia 2013, tokida

Polecane wpisy