WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;


Blog > Komentarze do wpisu

Powrót do domu

Od mojego ostatniego wpisu minęło 18 miesięcy. Coś mnie zniechęcało do usiądnięcia czy nawet usiąścięścia przed komputerem i pokomentowania. A przecież tyle się dzieje.  Po prostu przez cały ten czas zastanawiałem się czy blogi mają jeszcze przyszłość, czy ludziom chce się to czytać. Albo wróć. Nie miałem weny i motywacji. Tylko tyle i aż tyle.

Naturalną koleją rzeczy powinienem przerzucić się na vloga. Usiąść przed kamerką, zaczesać włosy do tyłu i coś pieprzyć nie zapominając o żywej gestykulacji i efektach specjalnych a'la skaczące kalarepki z "Familiady". W sumie trochę się wstydzę, tak gadać publicznie choćby i miało to zobaczyć 100 osób w ciągu roku. To jednak szybko mija, bo zaraz sobie przypominam, że jak pieprzenie do kamerki jest zbyt mocno bez sensu, wtedy w sukurs przychodzi technika montażowa, dokrętki, obcinki i inne takie manipulacje.  

Youtuberstwo ma się świetnie, niektórzy nawet nieźle na tym zarabiają. Sam podziwiam z wypiekami na twarzy wesołe przygody Abstrachujów czy profesjonalne i pomysłowe wyczyny Darwinów. To jednak drużyny wariatów o tym samym profilu zakręcenia. W pojedynkę szybko traci się impet. Nie ma kto zmobilizować.

Ale to nie miał być wpis o tym dlaczego nie mam vloga, o marudzeniu i wkrętach, bo przecież zawsze mogę mieć. To wpis o powrotach. Na bloga, ale też do Polski, Polski, w której nie mam już domu w sensie czysto materialnym, ale duchowo to cała kraina od Odry po Bug od Bałtyku po Tatry to mój dom.

To będzie moje trzecie podejście do powrotu po tych z 2012 i 2016. Nie będę wyrokował czy tym razem trwałe i skuteczne. W razie wątpliwości zawsze można się podbudować "Do trzech razy sztuka", albo "Lepsze polskie gówno w polu...", albo jeszcze lepiej zanucić sobie piosenkę Korteza "Wracaj do domu". 

Wracam. Wróciłem. Bez specjalnych zapowiedzi. Kiedy wrócę tak naprawdę to będzie widać.
piątek, 08 września 2017, tokida

Polecane wpisy