Tagi


WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;
gg 3596552






ROBERT GWIAZDOWSKI i JEGO PRZESTROGA


poniedziałek, 09 października 2017
Wszystko można zaniedbać, ale o senniku zapominać nie godzi się. Przecież chcemy wiedzieć. Płynie życie, wraz z nim nasze sny. Gubimy je bezpowrotnie i potem co? Nic.

Śniliśmy na próżno. 

Dobiega z wolna wesoły, żeby nie powiedzieć cudaczny rok 2017. Niektórzy z nas chcieliby zapewne już wiedzieć jak też on się skończy. Rok obfitujący w końce świata, strzelaniny, polityczne zawieruchy małe i duże, a także w piękne mecze polskiej reprezentacji. Ten miszmasz wypadałoby jakoś, choćby z lekka, uporządkować. 

Są odpowiedzi. Ja je znam, nawet kiedy nie pytacie. Zacznijmy tedy, bez zbędnego pierd...nia jak mawiał pułkownik Bońka u onkologa.

1. Katalonia ogłasza niepodległość, a Ty nie - jest to jeden z tych rodzajów snów na jawie, których nawet tłumaczyć specjalnie nie trzeba

2. Idziesz w śnieżycy z wędką - z pewnością to sen, który pojawia się po spożyciu dużej ilości alkoholu. Moja ocena tego jest taka: Katalonia jednak nie odzyska niepodległości. Możesz spać dalej.

3. Achilles układający masę bitumiczną na drodze wojewódzkiej nr 519 - sen jak sen, ale pojawiają się tu ważkie pytania: Kto ustawiał przetarg? Dlaczego wygrał właśnie Achilles? Czy na pewno był tani i dobry? 

4. Jesteś na zakupach w jakimś markecie, albo na targowisku w afrykańskiej metropolii. Dajmy na to w Abudży. Nie masz pieniędzy, gaci, skarpetek, ani nawet bladego pojęcia co chciałeś kupić - oznacza to ni mniej ni więcej, że jutro będziesz musiał iść na zakupy. Będzie kolejka i promocja na karpia.

5. Jest noc. Jesteś dżdżownicą. Skoro jesteś pod ziemią to i tak jest ciemno więc jedna cholera czy dzień czy noc. Pełzniesz, pełzniesz... i pełzniesz. - jeśli obudziłeś się nagle zanim gdzieś dopełzłeś to właśnie takie jest Twoje życie. Jeśli spałeś dłużej i poszczęściło Ci się dopełznąć na haczyk wędkarza to szykuj już L4 zanim Cię wyleją z roboty. Podobno jest jeszcze trzecia opcja, która podobno nigdy nikomu się jeszcze nie śniła, ale może akurat Tobie? Otóż kiedy tak pełzniesz i pełzniesz i spotykasz kreta, który Ci odgryza głowę to bardzo dobrze. To dobry znak.

6. Pada deszcz. Leje jak z cebra. Wały przeciwpowodziowe przesiąkają. Płyniesz środkiem zmętniałego nurtu rozlanej szeroko Wisły na materacu - w ciągu najbliższego miesiąca dostaniesz rzęsistej sraczki.

7. Jajka na twardo - to nie ma nic wspólnego z jedzeniem ani z zawartością krocza Twego ani Twego kolegi. Odsetki kredytu samochodowego Twojej byłej teściowej nie powinny wzrosnąć do końca III kwartału przyszłego roku

K O N I E C   T R A N S M I S J I I
niedziela, 24 września 2017

Czas zachłyśnięcia się zdobyczami techniki, rozwojem nauki i wynikającego z tego wszechobecnego optymizmu nieubłaganie odchodzi w niebyt. Rozwój nauki to więcej zagrożeń niż szans, sztuczna inteligencja jest na prostej i nieodwracalnej drodze by nas zniszczyć, a w najlepszym razie sprowadzić do roli bio-bateryjek. Kiedy w popkulturze wiedzie prym narracja rodem z "Terminatora" i "Matrixa" nie dziwota, że ludzie mają już tej całej techniki po dziurki w nosie. Narasta nieufność i pojawiają się spontaniczne mechanizmy obronne.

Dziś cywilizacja techniczna ma jeszcze wymiar smartfonowego obłąkania, ale lada chwila zaczną nam wszczepiać te elektroniczne cuda pod skórę i wtedy już nie będzie odwrotu. Zgodnie z przepowiedniami autorów s-f sprzed dziesięcioleci, kiedy dominacja maszyn zagrozi naszemu istnieniu ludzie zorganizują ruch oporu. Będą walczyć sprytem, hakerstwem, karabinem i ładunkami wybuchowymi. A może jednak panaceum na cyber - totalitaryzm tkwi gdzie indziej?

Kryje się on w czeluściach ludzkiego umysłu. W zakresach mocy obliczeniowych, funkcji kognitywnych i szybkości już dawno ludzki mózg pozostał daleko w tyle. Wciąż jednak skrywa niezwykłe możliwości, póki co niedostępne dla sztucznych łbów. Oto w szranki z potężnymi procesorami badającymi pogodę, giełdy, dokonującymi skomplikowanych obliczeń w niemal każdej dziedzinie życia, stają już dziś nieustraszeni homo sapiens z ruchów antyszczepionkowych i płaskoziemskich, i niezliczonych innych takich, które negują otaczającą ich rzeczywistość.

Potęga głupoty okazuje się niezwykle groźną bronią, bronią, której prawdopodobnie maszyny nigdy nie będą wstanie skutecznie stosować. Zaprogramowane na nieustający progres, samodoskonalenie, nie dostosują się do realiów walki z istotami, którzy idiocieją na własne życzenie, a przez to stają się całkowicie nieprzewidywalni. Kto stworzy algorytm naśladujący tok myślenia płaskomózgowca z klanu płaskoziemców, albo dzielnego wojownika z plemienia antyszczczepionkowców walczącego niestrudzenie o wyeliminowanie swojej puli genów z rodziny ludzkiej?

Najtęższy komputer się na tym wyłoży. Czyli podsumowując, jest dla nas jeszcze nadzieja.

 

piątek, 08 września 2017
Od mojego ostatniego wpisu minęło 18 miesięcy. Coś mnie zniechęcało do usiądnięcia czy nawet usiąścięścia przed komputerem i pokomentowania. A przecież tyle się dzieje.  Po prostu przez cały ten czas zastanawiałem się czy blogi mają jeszcze przyszłość, czy ludziom chce się to czytać. Albo wróć. Nie miałem weny i motywacji. Tylko tyle i aż tyle.

Naturalną koleją rzeczy powinienem przerzucić się na vloga. Usiąść przed kamerką, zaczesać włosy do tyłu i coś pieprzyć nie zapominając o żywej gestykulacji i efektach specjalnych a'la skaczące kalarepki z "Familiady". W sumie trochę się wstydzę, tak gadać publicznie choćby i miało to zobaczyć 100 osób w ciągu roku. To jednak szybko mija, bo zaraz sobie przypominam, że jak pieprzenie do kamerki jest zbyt mocno bez sensu, wtedy w sukurs przychodzi technika montażowa, dokrętki, obcinki i inne takie manipulacje.  

Youtuberstwo ma się świetnie, niektórzy nawet nieźle na tym zarabiają. Sam podziwiam z wypiekami na twarzy wesołe przygody Abstrachujów czy profesjonalne i pomysłowe wyczyny Darwinów. To jednak drużyny wariatów o tym samym profilu zakręcenia. W pojedynkę szybko traci się impet. Nie ma kto zmobilizować.

Ale to nie miał być wpis o tym dlaczego nie mam vloga, o marudzeniu i wkrętach, bo przecież zawsze mogę mieć. To wpis o powrotach. Na bloga, ale też do Polski, Polski, w której nie mam już domu w sensie czysto materialnym, ale duchowo to cała kraina od Odry po Bug od Bałtyku po Tatry to mój dom.

To będzie moje trzecie podejście do powrotu po tych z 2012 i 2016. Nie będę wyrokował czy tym razem trwałe i skuteczne. W razie wątpliwości zawsze można się podbudować "Do trzech razy sztuka", albo "Lepsze polskie gówno w polu...", albo jeszcze lepiej zanucić sobie piosenkę Korteza "Wracaj do domu". 

Wracam. Wróciłem. Bez specjalnych zapowiedzi. Kiedy wrócę tak naprawdę to będzie widać.
środa, 02 marca 2016
Zawsze kiedy mi się coś śni i o poranku jakimś cudem o tym pamiętam, myślę sobie o znaczeniu tego czegoś co mi się przyśniło. No i dziś miałem sen. I to jaki! Latałem. Nie jak pies z wywieszonym ozorem za dupą w miniówce, albo jak klient "Lidla" za karpiem, ale tak całkiem dosłownie - jak superman. Latałem to tu to tam. Nad łąką, jeziorem i wzgórzem i rzeką. Utknąłem na chwilę w pordzewiałym szybie windy jakiejś opuszczonej fabryki. Po kiego grzmota tam się pochałem nie wiem. Ktoś mi pomógł stamtąd wyleźć żebym mógł sobie jeszcze polatać.
 
Jak ktoś wie co to znaczy, niech pisze, niech mi uchyli rąbka tajemnicy. Ja nie śmiem odkrywać znaczenia swoich własnych snów, ale cudzych? Proszę bardzo! I oto kolejna porcja nocnych majaków, koszmarów z ulicy Wiązów i innych niepokojąco absurdalnych wytworów podświadomości.
 
1. Smarować przerzutki w rowerze olejkiem do opalania filtr 50 - grozi Ci ubytek w tkance kostnej spowodowany zjedzeniem nieświeżego śledzia,
 
2. Wysyłać swojego kota (ewentualnie chomika) na ferie zimowe nad Balaton - oznacza to ni mniej ni więcej, że Ty na żadne ferie nie pojedziesz. Ani nad Balaton ani nawet do Jedlnii Letnisko pod Radomiem,
 
3. Rozbijać szybkę w smartfonie w chwili  kiedy chciałeś dzwonić do swojej byłej/byłego - sam Newton uznał, że powinieneś dać sobie z tym spokój
 
4. Topiący się śnieg na spojlerze Opla Vectra rocznik 95 - pogódź się ze stratą. Rdza. Zmęczenie materiału. Jeśli rocznik Opla jest inny to wtedy gorzej. Albo lepiej. W zasadzie nie wiadomo. Gwiazdy milczą na ten temat.
 
5. Zrywać obicie z brzydkiego krzesła - będziesz chciał poprawić jakość swojego życia lecz jest to kurwa daremne.
 
6. Kot wskoczyl Ci na kolana i o czymś myśli - tylko wydaje Ci się, że myśli. W końcu to tylko kot i tylko sen.
 
7. Pomięta chusteczka spada w przepaść - będziesz za czymś tęsknił. Za ukochaną, za ukochanym, albo za tym, żeby można było kupić pokrowiec w panterkę do Iphone'a 7. 
 
8. Miłość - jak faceta do faceta - źle. Babki do babki też źle. A jak kobiety do mężczyzny to całkiem w pytę źle. Inne rodzaje miłości Ci się śnią - czeka Cię załamanie nerwowe i spadek kursu dolara o 1/3.
 
9. Żołnierz z okresu wojen napoleońskich - jedno z Twoich dawnych wcieleń mówi Ci, żebyś prawidłowo zakładał kask jak jedziesz motocyklem. Bo świat ogólnie rzecz biorąc jest twardy.
 
No i tyle tego dobrego. Jak walnę kadzidło i inne środki łączności z kosmosem to mi pewnie wyjdą jeszcze fajniejsze wizje. Tymczasem dobranoc.
 
 
 
 
niedziela, 21 lutego 2016

Trzeba jakoś to uporządkować. Ten cały medialny szum i wykorzystywanie przez obóz rządzący teczek Kiszczaka (albo raczej Kiszczakowej) do walenia jak w bęben w III RP. Zaatakowano bez pardonu Wałęsę. Znowu ktoś usiłuje spolaryzować opinie i podzielić społeczeństwo na dwa bezwzględnie zwalczające się obozy. Tymczasem Wałęsa nie zasługuje na tyle uwagi i emocji. Jako człowiek prezentuje bardzo przeciętne walory intelektualne. Miał pewną dozę charyzmy - jasna sprawa, ale to charyzma nie z siły ducha i umysłu wzięta a z rozdętego poza granice rozsądku Ego.

 Widać to gołym okiem. Jak ktoś pitoli, że "ograł bezpiekę" to znaczy, że się naoglądał za dużo amerykańskich filmów. Ja oceniam rzeczywistość całościowo i na zimno. Lechu od początku do końca zaśpiewał piosenkę, którą mu napisali towarzysze z SB. Nie zrobił tego z wyrachowania, bo nie był na to wystarczająco lotny. Zrobił to, bo uwierzył, że jest wielki, a SB tę jego słabość szybko odkryła i bez litości wykorzystała. Jaki dureń jeszcze wierzy, że Nagroda Nobla dla Wałęsy była wbrew władzy PRL? Ona była dlań istnym darem niebios. Utrzymała Wałęsę - prostego, zakompleksionego człowieka, w przekonaniu, że jest wielki i wspaniały. A takim nadmuchanym egocentrykiem manipulować jest już bardzo łatwo. 

Taka moja diagnoza tego wszystkiego.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 64