Tagi


WPADŁO TU PRZYPADKIEM OSÓB



Urodziłem się w świetnym roku 1977 w nowohuckim szpitalu im. Stefana Żeromskiego. To było wtedy gdy nogawki spodni cieszyły oczy dzwonowatym kształtem, głowy zdobiły afro, a świat oszalał na punkcie zespołu ABBA. To było też wtedy gdy budowali dwupasmową drogę z Warszawy na Śląsk, którą towarzysz Gierek finansował za miliony z zagranicznych kredytów.

I o sobie to już chyba wszystko.

Napisz do mnie: tokida@wp.pl;
gg 3596552






ROBERT GWIAZDOWSKI i JEGO PRZESTROGA


środa, 02 marca 2016
Zawsze kiedy mi się coś śni i o poranku jakimś cudem o tym pamiętam, myślę sobie o znaczeniu tego czegoś co mi się przyśniło. No i dziś miałem sen. I to jaki! Latałem. Nie jak pies z wywieszonym ozorem za dupą w miniówce, albo jak klient "Lidla" za karpiem, ale tak całkiem dosłownie - jak superman. Latałem to tu to tam. Nad łąką, jeziorem i wzgórzem i rzeką. Utknąłem na chwilę w pordzewiałym szybie windy jakiejś opuszczonej fabryki. Po kiego grzmota tam się pochałem nie wiem. Ktoś mi pomógł stamtąd wyleźć żebym mógł sobie jeszcze polatać.
 
Jak ktoś wie co to znaczy, niech pisze, niech mi uchyli rąbka tajemnicy. Ja nie śmiem odkrywać znaczenia swoich własnych snów, ale cudzych? Proszę bardzo! I oto kolejna porcja nocnych majaków, koszmarów z ulicy Wiązów i innych niepokojąco absurdalnych wytworów podświadomości.
 
1. Smarować przerzutki w rowerze olejkiem do opalania filtr 50 - grozi Ci ubytek w tkance kostnej spowodowany zjedzeniem nieświeżego śledzia,
 
2. Wysyłać swojego kota (ewentualnie chomika) na ferie zimowe nad Balaton - oznacza to ni mniej ni więcej, że Ty na żadne ferie nie pojedziesz. Ani nad Balaton ani nawet do Jedlnii Letnisko pod Radomiem,
 
3. Rozbijać szybkę w smartfonie w chwili  kiedy chciałeś dzwonić do swojej byłej/byłego - sam Newton uznał, że powinieneś dać sobie z tym spokój
 
4. Topiący się śnieg na spojlerze Opla Vectra rocznik 95 - pogódź się ze stratą. Rdza. Zmęczenie materiału. Jeśli rocznik Opla jest inny to wtedy gorzej. Albo lepiej. W zasadzie nie wiadomo. Gwiazdy milczą na ten temat.
 
5. Zrywać obicie z brzydkiego krzesła - będziesz chciał poprawić jakość swojego życia lecz jest to kurwa daremne.
 
6. Kot wskoczyl Ci na kolana i o czymś myśli - tylko wydaje Ci się, że myśli. W końcu to tylko kot i tylko sen.
 
7. Pomięta chusteczka spada w przepaść - będziesz za czymś tęsknił. Za ukochaną, za ukochanym, albo za tym, żeby można było kupić pokrowiec w panterkę do Iphone'a 7. 
 
8. Miłość - jak faceta do faceta - źle. Babki do babki też źle. A jak kobiety do mężczyzny to całkiem w pytę źle. Inne rodzaje miłości Ci się śnią - czeka Cię załamanie nerwowe i spadek kursu dolara o 1/3.
 
9. Żołnierz z okresu wojen napoleońskich - jedno z Twoich dawnych wcieleń mówi Ci, żebyś prawidłowo zakładał kask jak jedziesz motocyklem. Bo świat ogólnie rzecz biorąc jest twardy.
 
No i tyle tego dobrego. Jak walnę kadzidło i inne środki łączności z kosmosem to mi pewnie wyjdą jeszcze fajniejsze wizje. Tymczasem dobranoc.
 
 
 
 
niedziela, 21 lutego 2016

Trzeba jakoś to uporządkować. Ten cały medialny szum i wykorzystywanie przez obóz rządzący teczek Kiszczaka (albo raczej Kiszczakowej) do walenia jak w bęben w III RP. Zaatakowano bez pardonu Wałęsę. Znowu ktoś usiłuje spolaryzować opinie i podzielić społeczeństwo na dwa bezwzględnie zwalczające się obozy. Tymczasem Wałęsa nie zasługuje na tyle uwagi i emocji. Jako człowiek prezentuje bardzo przeciętne walory intelektualne. Miał pewną dozę charyzmy - jasna sprawa, ale to charyzma nie z siły ducha i umysłu wzięta a z rozdętego poza granice rozsądku Ego.

 Widać to gołym okiem. Jak ktoś pitoli, że "ograł bezpiekę" to znaczy, że się naoglądał za dużo amerykańskich filmów. Ja oceniam rzeczywistość całościowo i na zimno. Lechu od początku do końca zaśpiewał piosenkę, którą mu napisali towarzysze z SB. Nie zrobił tego z wyrachowania, bo nie był na to wystarczająco lotny. Zrobił to, bo uwierzył, że jest wielki, a SB tę jego słabość szybko odkryła i bez litości wykorzystała. Jaki dureń jeszcze wierzy, że Nagroda Nobla dla Wałęsy była wbrew władzy PRL? Ona była dlań istnym darem niebios. Utrzymała Wałęsę - prostego, zakompleksionego człowieka, w przekonaniu, że jest wielki i wspaniały. A takim nadmuchanym egocentrykiem manipulować jest już bardzo łatwo. 

Taka moja diagnoza tego wszystkiego.

piątek, 19 lutego 2016

Rozsypujący się na naszych oczach mit Lecha Wałęsy jest prostą konsekwencją dekompozycji III RP i jej moralnego i politycznego bankructwa. Niby nic nowego się nie dowiedzieliśmy. Wałęsa podpisał i współpracował tylko dotąd nie można było o tym otwarcie mówić. Osobiście spoglądam na to ze smutkiem i marna się tli we mnie nadzieja, że zrodzi się z tej całej hucpy coś dobrego. Na żywo Wałęsę widziałem tylko raz. Było to na pamiętnym koncercie Jeana Michelle-Jarre'a w stoczni gdańskiej w 2005 roku z okazji ćwierćwiecza od podpisania Porozumień Sierpniowych.. Atmosfera była wyjątkowa, a w pewnej chwili w górę uniosło się tysiące rąk w solidarnościowym geście wiktorii. Muszę się przyznać, że bardzo się wtedy wzruszyłem kiedy Wałęsa został przyjęty przez publikę nie z mniejszym entuzjazmem niż słynny francuski muzyk. 

 

jarwal

10 lat temu III RP siłą rozpędu, wyżu demograficznego i dopiero co uzyskanego członkostwa w UE wydawała się krajem, który od powszechnego dobrobytu i szczęśliwości dzieli już naprawdę niewielki dystans. Dekadę później mamy już pewność, że nie uprzątnięte szambo prędzej czy później wybije. Polska pogrąża się w stagnacji, wewnętrznych walkach. Utopienie mitu Wałęsy w błocie samo w sobie niczego nie zmieni. W końcu ten prostu robotnik odegrał wyznaczoną mu przez historię i PRLowską bezpiekę rolę wzorowo. Nie on ponosi winę za ten cały syf. Od początku był tylko narzędziem w rękach tych, którzy z bezwzględną precyzją utkali nowy ład po 89 roku. Ład, w którym postPRLowskie elity miały zachować swoją pozycję.

Dziś Wałęsa to człowiek w wieku emerytalnym i zarazem ikona przemian politycznych w tej część Europy. Czy rozwalanie tego pomnika w drobny mak przyniesie Polsce jakieś wymierne korzyści? Oczyści nas? Obawiam się, że Wałęsę po  raz kolejny po prostu wystawiono. Tak jak to się stało w latach 70ych, 80ych i 90tych. Skupia się na nim uwagę mas podczas gdy najgorsze kreatury wciąż mają się świetnie. Para znowu pójdzie w gwizdek. Oplujemy w oczach świata jedyną obok Jana Pawała II powszechnie rozpoznawaną w świecie polską osobistość nie czyniąc kolejnego kroku.

Tym kolejnym krokiem jest zepchnięcie na margines apologetów ustaleń z Magdalenki. Z nazwisk nie ma sensu wymieniać. Wiadomo o kogo chodzi. III RP zdycha w męczarniach, ale wciąż nie ma pewności jaki kraj narodzi się w jej miejsce. Nie cieszy  mnie to co się dzieje, bo to nie w Wałęsę powinny być dzisiaj wycelowane najcięższe propagandowe działa.

 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Jak to możliwe zapytacie? Przecież optymizm jest zagwarantowany nakazem. Staraj się, pracuj, wypatruj możliwości, a musi być dobrze. A Ty co durny człecze? Patrzysz tylko na wiadomości i żeby się dowartościować intelektualnie wmawiasz sobie, że patrzysz na świat szeroko, bo nie tylko przez pryzmat polskich mediów, ale i hiszpańskojęzycznego elpais czy amerykańskiego washingtonpost. I co? Niestety. Języki różne, ale narracja zatrważająco podobna: Idzie, kryzys, wojna. Grecja, ISIS, amerykańskie długi i amerykański impreializm, rosyjskie kompleksy, chiński smok, który żywi się psim mięsem (obrzydlistwo!), tęczowy triumf gejowej społeczności w USA i na fb (i tego obrzydlistwem już mi nazwać niestety nie wolno).

W tym koszmarnym, narastającym chaosie nie wiadomo czy czuć się bardziej zagrożonym czy raczej dać sobie totalnie spokój ze wszystkim. Ta druga opcja jest jakże kusząca, ale jak teraz zagospodarować rozbiegane szare komórki? Aaaa.. no tak. Bloga piszę.

środa, 13 maja 2015

No właśnie. Dlaczego? Przecież antysystem się przebudził i poparł licznie odzianego w skórę buntownika. Powiecie, że mój sceptytyzm to wynik rozczarowania wynikiem Korwin-Mikkego. Po części. Jednak mimo zaangażowania potrafię wyjść poza polityczne sympatie. Mam spory problem. Kukiza zawsze lubiłem. I jego "Sukę ciemną" i "Rodzinę słowem silną" i nawet "Ksiądz proboszcz już się zbliża". Bo ja zawsze byłem fanem jego najostrzejszych kawałków. 

Te bardziej mainstreamowe mnie nudziły. Ja cenię walenie prosto z mostu. Taki bezkompromisowy facet ten Kukiz. A przynajmniej taki czasami bywał. Pytanie tylko czy on jest też taki jako kandydat na prezydenta. Czy da radę? Czy będzie wiarygodny w kampanii do parlamentu? Do polityki poza zaangażowaniem trzeba też struktur. Te ma tylko jedna antysystemowa siła - KORWiN czy się to komuś podoba czy nie. 3% twardego i nieustępliwego elektoratu w morzu społecznej ignorancji to gigantyczna siła. Pytanie czy Paweł Kukiz po nią sięgnie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 64